31 Lipiec 2014
Nawigacja
· O nas
· Dofinansowane projekty edukacyjne 2012/13, 2013/14
· Biblioteka
· Dokumentacja szkolna
· Kadra pedagogiczna
· Kącik duchowości
· Kroniki szkolne
· Patron
· Porady pedagoga szkolnego
· Poradnik dyrektora
· Publikacje naszych nauczycieli
· Przetargi
· Sport
· Samorząd uczniowski
· Szkolne różności
· Świetlica
· Uczniowie
· Twórczość nauczycieli
· Uczniowska twórczość
· Zajęcia pozalekcyjne
· Zapomogi zdrowotne dla nauczycieli
· Wydarzenia
Aktualnie online
· Gości online: 5

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 530
· Najnowszy użytkownik: ortografia
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· film
· Mój ulubiony film
· kawały;p
· W szkole
· Książka którą chciał...
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Losowa fotografia
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
Nawigacja
Artykuły » Publikacje naszych nauczycieli » Barbara Bakun: Scenariusz „Baśni o Dwunastu Miesiącach”
Barbara Bakun: Scenariusz „Baśni o Dwunastu Miesiącach”
Scenariusz „Baśni o Dwunastu Miesiącach”
Dekoracja: Wnętrze chaty wiejskiej (W chacie krząta się gospodyni, jej córka i pasierbica. Z przodu sceny, niżej w fotelu siedzi babcia otoczona wnukami. Opowiada im baśń. ) Inscenizację rozpoczyna zwrotka piosenki pt. „Mróz” lub inna o tematyce zimowej.
Babcia Była w chacie gospodyni. Miała córkę i miała pasierbicę. Pasierbica była dobra, a córka była dokucznica. Pasierbica zawsze miała główkę gładko przyczesaną, liczko umyte, sukienkę choć wyblakłą ale czystą. Córka była potargana, często nie umyta, a jak jej się spódniczka ubłociła, to w takiej zaszarganej wciąż chodziła. Ludzie na pasierbicę mówili ładniuśka, a na córkę brzydulicka. Więc macocha pasierbicy strasznie nie lubiła. Woła kiedyś macocha pasierbicę i mówi:
(rozmowa toczy się w chacie gospodyni)
Macocha (do pasierbicy)
Idź mi zaraz w las i nazbieraj fiołków. Jak ich nie nazbierasz, to się nie pokazuj, bo cię do izby nie wpuszczę.
wnuk 1
Babciu, gdzie biedna sierotka zimą fiołków nazbiera?
wnuk 2
Przecież to niemożliwe. Zima nie rosną kwiaty.

Babcia
Biedna sierota za główkę się chwyciła, aż się o ścianę oparła, bo z żałości na nogach ustać nie mogła. Cóż było robić? Przywdziała dziewczyna chuścinę, na bose nogi włożyła chodaki i poszła w las. (Zmiana dekoracji. Wchodzi 6 dzieci w przebraniu z bibuły. Wyglądają jak drzewo. Każda para trzyma duże tablice ze styropianu. Jedna strona tablic przedstawia zimą, druga lato. Dzieci odwracają tablice w zależności od akcji. Dekoracja – zima. Z kasety magnetofonowej słychać odgłosy wichury)
Babcia
Najciężej było iść otwartym polem, bo wiatr tu hulał i w oczy śniegiem ciskał.
Sierota
Pewnie zginę albo z mrozu, albo z głodu, albo od wilków. A może trafię na dobrych ludzi?
(sierota idąc śpiewa na melodię kujawiaka)
Ciemno, szaro i ponuro
Znikły chaty, drzewa, pole
Słońce skryło się wysoko
Jak za białym parasolem
La, la, la, la, la, la,
la, la, la ...............
Mróz na dworze, więc kto może
W kożuch ciepły się otula,
Bo wiatr srogi dmie po drogach
A po polu zamieć hula
La, la, la ...............
Wnuki śpiewają piosenkę (Należy dobrać melodię do słów)
Rączki zmarznięte, nóżki zbolałe
Nie ma ni mamy ni taty
W zimową nockę wygnana z domu
Macosze ma przynieść kwiaty.
ref. Przyjdzie jej z głodu lub z zimna zginąć
Taki lęk w główce się budzi
Ma tę nadzieję w sercu sierocym
Trafi do dobrych ludzi.

 

W czasie refrenu wchodzą bracia miesiące i siadają wokół ogniska.

 

Babcia
Dobry kawał już lasem uszła, aż tu widzi: ogień się pali, a dookoła ognia dwunastu chłopców siedzi. Sierota podchodzi bliżej, pięknie się kłania.

 

Sierota

 

Dobry dzień, bracia miesiące.

 

Grudzień

 

Witaj dziewczynko, wiesz kim jesteśmy?

 

Sierota

 

Domyśliłam się, kiedy tylko was zobaczyłam.

 

Grudzień

 

Skoro tak, to powiedz, który z nas najbardziej ci się podoba?

 

Sierota

 

Wszyscy jesteście piękni, bo wszyscy potrzebni.

 

(Bracia miesiace przedstawiają się, dzieci przebrane za drzewa i wnuki dodają do 1 zwrotce do każdego miesiąca)

 

Styczeń

 

Rozpoczynam Nowy Rok

 

Jestem Styczeń lodowaty

 

Styka się mój pierwszy krok z grudniem

 

Rzeźbię mrozem kwiaty.

 

Dziecko 1

 

Styczeń bardzo jest zajęty

 

Bo lodowe ornamenty

 

Kładzie w oknach każdej chaty

 

Lub maluje na nich kwiaty

 

Nie jest miły i łaskawy

 

Sypie śniegiem, mrozi stawy

 

za to dzieciom daje sanki

 

Kulig, narty i bałwanki

 

Luty

 

Ja mam lodowate kły!

 

Kłaniam się futrzaną czapą

 

Jestem luty, czyli zły

 

Lecz ślizgawki robię za to.

 

Dziecko 2

 

Luty w długiej baranicy,

 

Jeździ końmi po ulicy.

 

Spadające z dachów krople,

 

Zmienia w przeźroczyste sople.

 

Czasem tylko się zasmuci

 

bo Rok jego rządy skrócił.

 

Mówi więc z rozpaczą w głosie

 

Żyję dni dwadzieścia osiem.

 

Marzec

 

A ja marzec skaczę hop!

 

Sypnę śniegiem, słońcem błysnę!

 

Lubię towarzystwo srok

 

I uwalniam z lodu Wisłę.

 

Dziecko 3

 

Marzec może swoją mocą,

 

Zrównać dzień marcowy z nocą.

 

Krę wolniutko spławia rzeką,

 

bo już wiosna niedaleko.

 

W zimnej wodzie topi pannę,

 

Symbol zimy – zła Marzannę.

 

Kwiecień

 

Mnie obchodzi każdy kwiat!

 

Grzeję słońcem lepkie pąki.

 

Budzę wiosnę, budzę świat,

 

W Przebiśniegów dzwonię dzwonki.

 

Dziecko 4

 

Kwiecień, czyli miesiąc czwarty,

 

Lubi psoty, figle, żarty,

 

Więc kwietniowe dni przeplata,

 

Śniegiem zimy, słońcem lata.

 

Choć pierwszego dnia nas bujał

 

zaraz krzyknie Alleluja!

 

I świąteczny zbudzi ranek,

 

pełen wielkich niespodzianek.

 

Maj

 

Ja to sama radość, maj!

 

Zamiast serca mam słowika.

 

Jeśli flecik masz to graj!

 

Burza kwiatów i muzyka.

 

Dziecko 5

 

Po moczarach bocian brodzi,

 

znak, że to maj nadchodzi,

 

więc zbierają się na łące

 

Świerszcze na wiosenny koncert.

 

Kwitną kwiaty i kasztany,

 

Maj to miesiąc zakochanych.

 

Nawet wróbel i skowronek,

 

Swej wybrance dał pierścionek.

 

Czerwiec

 

Ja przynoszę przecież wam,

 

Gdy przekwitną już akacje,

 

swój czerwcowy piękny dar.

 

Domyślacie się? Wakacje!

 

Dziecko 6

 

Wakacje niesie, przerwę

 

miesiąc szósty czyli Czerwiec.

 

To dlatego tak wesoło

 

dziatwa krzyczy: Żegnaj szkoło!

 

Na wiślanych błyszczą falach

 

Ognie w noc świętego Jana

 

Stary zwyczaj jest, by wianki

 

Z marzeniami Krysi, Hanki

 

Bartka oraz innych smyków

 

Popłynęły do Bałtyku.

 

Lipiec

 

Teraz słońce – teraz ja!

 

Kwitną lipy na potęgę.

 

Lipy w lipcu, w lipach gra

 

Pszczół kapela złotym brzękiem.

 

Wnuk 1

 

Słońce skórę może przypiec,

 

Gdy upalny bywa lipiec

 

Chcesz uniknąć zimą grypy,

 

Zbieraj w lipcu kwiaty lipy.

 

Kiedy zimą lipy kwiaty,

 

Babcia wrzuci do herbaty,

 

Minie katar, minie chrypa,

 

Cuda może czynić lipa.

 

Sierpień

 

Kiedyś w zbożu dzwonił sierp,

 

Stąd się wzięło moje imię.

 

Sierpień sierpów, rżyska, stert,

 

choć dziś kombajn polem płynie.

 

Wnuk 2

 

Chociaż sierpnia jest to herb,

 

Dawno wyszedł z mody sierp.

 

Jak co roku w słońca skwarze,

 

Złote kłosy żną żniwiarze.

 

Sierp się dzisiaj nie przydaje,

 

Lecz z ludowym obyczajem,

 

Zaczynają wszyscy zboże,

 

Ścinać zakrzywionym nożem.

 

Wrzesień

 

Dla mnie w lesie kwitnie wrzos.

 

Złotą jesień rozpoczynam!

 

Borowików pełen kosz,

 

Babie lato – chmurka sina.

 

Wnuk 3

 

Wymłócone już są kłosy,

 

Gdy pod lasem kwitną wrzosy.

 

Pierwszy dzwonek w szkole dzwoni,

 

Wiszą jabłka na jabłoni.

 

Dojrzewają gruszki w sadach,

 

Śliwka – pac za śliwką pada.

 

Kosz owoców ciężki niesie,

 

Nie kto inny tylko Wrzesień.

 

Październik

 

Na Październik teraz czas!

 

Hej paździerze! Hej konopie!

 

Rudy jest liściasty las,

 

A kto żyw ziemniaki kopie.

 

Wnuk 4

 

Muchy w trawie ciszej brzęczą.

 

Ktoś rozerwał nić pajęczą.

 

Babim latem dziury w płotach,

 

Chce załatać jesień złota.

 

Jesień z Październikiem kroczy.

 

A ten mgiełkę świat otoczył.

 

I ostatnie słońca skrawki,

 

Rzuca na parkowe ławki.

 

Listopad

 

Wiatr za liściem niesie liść,

 

Leci złotych liści chmura.

 

Niedźwiedź musi już iść spać,

 

Więc w stos liści daje nura.

 

Wnuk 5

 

Smutna para przyszła teraz,

 

Z liści drzewa wiatr rozbiera.

 

Jak przesiedzieć wieczór długi,

 

Przetrwać słoty i szarugi?

 

Dzień się szybko do snu kładzie,

 

Tak to bywa w listopadzie.

 

Grudzień

 

Błoto marznie w tysiąc grud.

 

Stąd się bierze miesiąc Grudzień.

 

Brzęczą łyżwy – chrzęści lód,

 

Tulą się do pieców ludzie!

 

Wnuk 6

 

Na przystankach marzną ludzie,

 

Kiedy światem rządzi Grudzień.

 

Nadszedł czas kolędowania.

 

Już nadjeżdża w wielkich saniach,

 

Aby rozdać nam prezenty,

 

Sinobrody, dobry Święty.

 

Każde dziecko za nim woła:

 

To Mikołaj! To Mikołaj!

 

Zaraz zacznie grać orkiestra,

 

I pójdziemy na Sylwestra.

 


Grudzień

 

Po coś przyszła dziewczynko?

 

Sierota

 

Macocha kazała mi fiołków nazbierać, ale gdzie ich zimą szukać?

 

Kwiecień

 

Ej, nie martw się, może i znajdziesz.

 

(Z kasety magnetofonowej słychać muzykę „zaczarowany” fragment „Ucznia czarnoksiężnika”)

 

Babcia

 

Usiadł Kwiecień na miejscu Grudnia. Zaraz śnieg zaczął topnieć. Co bliższe jarzębiny, brzozy i leszczyny pokryły się listkami, zazieleniły się (zmiana dekoracji na letnią – dzieci drzewa odwracają tablice) jagodowe, borówkowe krzaki, a ptaszęta zaczęły po wiosennemu śpiewać.

 

(z kasety słychać świergot ptaków)

 

Kwiecień

 

Idźże sieroto za pierwszą sosnę, fiołków poszukaj.

 

(Kwiecień rozrzuca kwiaty)

 

Babcia

 

Idzie dziewczyna, patrzy, a tam modro od kwiecia. Przypadła na kolana, rwie, rwie – pół koszyczka narwała. Przykryła je mchem, żeby nie zmarzły. Wróciła do ogniska podziękować Kwietniowi.

 

Sierota

 

Dziękuję ci pięknie, kochany Kwietniu.

 

Kwiecień

 

Idź do domu. A jak będziesz znów w potrzebie przybiegnij do nas (Kwiecień zbiera kwiaty, siada na swoje miejsce przy ognisku. Zmiana dekoracji – zima)

 

Babcia

 

Biegnie sierotka do domu, nadziwić się nie może i temu, że się tak w oka mgnieniu wiosna zrobiła i fiołki wyrosły i temu, że wcale teraz zimna nie czuje.

 

(Piosenkę śpiewają bracia miesiące lub wnuki. Podkład muzyczny należy dopasować wykorzystując kasety magnetofonowe z zasobów nauczyciela)

 

Bracia miesiące pomogli

 

W sierocej niełatwej doli

 

Fiołki do domu niesie

 

Macochę to zadowoli

 

Wraca sierotka do domu

 

Z bukietem fiołków w rączętach

 

I choć jej dola niełatwa

 

to śmieją się jej oczęta.

 

Babcia

 

Wiatr tak samo dmie, śnieg tak samo nad ziemią hula, a do niej to jakoś nie dochodzi. A i droga zrobiła się niedługa.

 

Dekoracja: Chata macochy

 

Babcia

 

Usłyszała macocha, że dziewczyna wchodzi do sieni, wyszła z izby i woła:

 

Macocha

 

Jeśli nie masz fiołków to się wynoś.

 

Sierota

 

Mam, mam, patrzcie jeno!

 

Babcia

 

Przyskoczywszy do koszyka matka i córka odgarniają mech, a tu w izbie zapachniało jak w ogrodzie wiosną. Wstrząsnęły koszyk, a tu na stole cały kopczyk świeżutkich kwiatów.

 

Macocha

 

Sprawiedliwie ...., fiołki prawdziwe. W lesie były?

 

Sierota

 

W lesie.

 

Babcia

 

Minęły trzy dni, mróz jeszcze bardziej się nasilił, wichry się jeszcze bardziej rozsrożyły, a macocha myśli:

 

Macocha (mamrocze pod nosem: Za pierwszym razem się nie udało, może za drugim się uda)

 

Biegnij mi zaraz w las i nazbieraj tam poziomek.

 

Wnuk 3

 

Babciu. Zimą w lesie nie ma poziomek.

 

Babcia

 

Znów się dziewczyna okręciła swą podartą chuściną. Wzięła na bose nogi chodaki i poszła.

 

(Dekoracja: Zima, odgłosy wichru z kasety)

 

Sierota

 

Pójdę do miesiączków, może mnie i teraz poratują.

 

(wnuki śpiewają)

 

Gdzie ty poziomek koszyk nazbierasz

 

Iść musisz lasem po nocy

 

Poszukasz znowu Braci Miesięcy

 

Tam możesz szukać pomocy

 

Ref. Przyjdzie jej z głodu lub z zimna zginąć

 

Taki lęk w główce się budzi

 

Ma tę nadzieję w sercu sierocym

 

Trafi do dobrych ludzi

 

(odgłosy wichru)

 

Babcia

 

Idzie, idzie. Wichry ją szarpią, mróz na wylot ją przejmuje. Każda kosteczka w niej z zimna się trzęsie. Ale jakoś do lasu doszła, do dwunastu braci dobrnęła.

 

(Bracia miesiące siadają wokół ogniska)

 

Sierota

 

Witajcie bracia miesiące

 

Grudzień

 

To ty dziewczynko? Cóż teraz chciałabyś mieć?

 

Sierota

 

Poziomek bym chciała, pięknych, dojrzałych.

 

Czerwiec

 

To się zrobi, to się zrobi!

 

(z kasety słychać fragment „Ucznia czarnoksiężnika”. Czerwiec siada na miejsce Grudnia; zmiana dekoracji na letnią; Czerwiec rozsypuje poziomki)

 

Czerwiec

 

Idź sieroto za tę sosnę, poszukaj.

 

Sierota

 

Pięknie dziękuję, kochani bracia miesiące.

 

Czerwiec

 

Idź spokojnie do domu. A jak będziesz czegoś potrzebowała – to przyjdź do nas.

 

(Dekoracja zima)

 

Macocha

 

Jeśli nie masz poziomek ...

 

Babcia

 

Nie dokończyła, bo w sieni pachnie jak na polanie leśnej, gdy ją czerwcowe słońce dogrzeje. Wnet też i cała izba poziomkową wonią się napełniła. na wieczerzę matka z córką poziomki zjadły, sierocie nic nie dały.

 

Znów minęło kilka dni.

 

Macocha (myśli głośno)

 

Byłam głupia, ze chciałam fiołków, że chciałam poziomek. Kwiatki zwiędły i nie ma nic, poziomki się zjadło. Teraz każe sierocie przynieść z lasu talarów.

 

Leć do lasu i przynieś talarów. Jak ich nie znajdziesz to się nie pokazuj.

 

(Dekoracja – zima, odgłosy wichru)

 

Babcia

 

Zebrała się sierota i znów idzie

 

(bracia znów siadają wokół ogniska)

 

i znów przed Braćmi Miesiącami staje.

 

Sierota

 

Witajcie Bracia Miesiące. Talarów kazała macocha przynieść.

 

(z kasety słychać fragment „Ucznia czarnoksiężnika”)

 

Grudzień

 

Pochyl się i weź sobie węgielków z ogniska. Nie bój się. A jak jeszcze raz macocha cię wyśle do lasu, to już do niej nie wracaj, u nas zostaniesz.

 

Styczeń

 

W naszej zagrodzie będziesz mieszkała,

 

gospodynią będziesz.

 

Babcia

 

Dziewczynka garść węgielków czerwonych, żarzących nabrała, podziękowała i wraca.

 

(Dekoracja: chata macochy)

 

Macocha

 

Masz talary?

 

Babcia

 

Nie śmie sierota o tych węgielkach powiedzieć, boi się. Milczkiem do stołu podchodzi a serce w niej mdleje ze strachu. Wytrząsa z fartuszka. A tu brzęk, brzęk ... Złote talary na stół lecą i dźwięczą i błyszczą, aż w całej izbie pojaśniało.

 

Rzuciła się macocha z córką. Talary liczą, oglądają, zgarniają.

 

Macocha

 

Tyleś tylko przyniosła? A gdzie masz więcej?

 

Leć i wszystkie przynieś.

 

(Dziewczynka ubiera się i znów wychodzi)

 

Babcia

 

Poszła w las i więcej nie wróciła. Do Dwunastu Braci na służbę przystała. Czeka macocha do późnej nocy. Czeka cały ranek, cały dzień i znów cały wieczór. Pasierbicy nie widać. Powiada do swej córki.

 

Macocha

 

Nie wiadomo co się stało z pasierbicą.

 

Teraz ty pójdziesz córeczko.

 

Babcia

 

Matka córkę cieplutko ubrała i jeszcze ją otuliła ogromną wełnianą chustą.

 

Macocha

 

Weź talary w jedną rękę torbę, w drugą garnek, a na plecy jeszcze woreczek.

 

Babcia

 

Poszła córka, przeszła pole, weszła w las.

 

(z kasety słychać muzykę pasująca do charakteru córki macochy)

 

Ciepło jej, wesoło. Idzie, a rozgląda się dookoła, gdzie te talary leżą.

 

(Przy ognisku siadają bracia)

 

Córka

 

O! Coś się tam w lesie jarzy ... migoce. Pewnie to te bogactwa tak jaśnieją!

 

Babcia

 

Biegnie dziewczyna, aż się o małe świerczki śniegiem przysypane potyka i przewraca. Patrzy, a to ognisko się żarzy, a dookoła ognia Dwunastu braci siedzi. Poznała, że to Bracia Miesiące. Ale wielce była rozgniewana, że się tak tym ogniem oszukała.

 

Lipiec

 

Dzień dobry dziewczynko! A może nam powiesz, kto my jesteśmy?

 

Córka

 

Ten to Marzec – kłapie warga jak starzec

 

A ten to maj – tylko mu kij żebraczy daj

 

A ten to Luty – ma koślawe buty

 

Stary Grudzień – największy leń

 

Babcia

 

I tak długo jeszcze miesiącom mówiła przykre słowa, aż się bracia rozgniewali. Podniósł się Grudzień, a na jego miejscu siad Luty.

 

(odgłosy wichury)

 

I dopiero jak się zacznie sroga zima!

 

Podniósł się wicher, pochwycił tumany śniegu i rozhulał się z zamiecią.

 

Wnuki

 

A zła córka?

 

Babcia

 

Córka drogi powrotnej do domu nie mogła znaleźć. To w tę stronę biegnie, to w tamtą, ognisko z oczu straciła. A tu zaspy coraz większe. A tu bór coraz gęściejszy, a tu mróz coraz okrutniejszy. Brnie po kolana, siły traci. Zmęczona, ledwie żywa nad ranem do domu powróciła. Nic nie przyniosła.

 

(wszyscy aktorzy wychodzą na scenę)

 

Głośno mówią:

 


Nie znajdzie szczęścia ten

 

co nieżyczliwość w sercu nosi

 


(Muzyka na koniec inscenizacji, aktorzy kłaniają się, prezentacja strojów)

 



 

Komentarze
93 #1 agasia
dnia marzec 18 2006 18:28:38
hehe pamiętam ja byłam złą córką GrinGrin
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Kalendarz
Lipiec 2014

Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ciechanowiec
Pajacyk
Koło wędkarskie Jazgarz
6,573,981 unikalne wizyty